wtorek, 7 kwietnia 2015

01. Perfumy

 Crystal ma niedługo urodziny... Tylko co ja jej do cholery dam? Jak zwykle wchodzę do sklepu, w którym mogę zakupić wszelkiego rodzaju perfumy, od damskich, przez męskie, do odrzucających. Powoli przemieszczam się pomiędzy półkami szukając działu z jej ulubionym zapachem. Crystal jest strasznie przewidywalna, bo jak można było nie zgadnąć, że jej ulubionym zapachem jest cynamon, który najchętniej dodawałaby do wszystkiego.
 W końcu dotarłam do działu, w którym jestem tylko ja i jakiś chłopak. Nie wiedząc czemu przykuł moją uwagę. Miał na sobie rozpiętą koszulę w kratę, T-shirt i ciemne dżinsy. Włosy sterczały mu we wszystkie strony, jakby nigdy nie widział grzebienia. Chłopak wziął do ręki opakowanie perfum, ostrożnie rozpakował i zaczął obracać flaszeczkę pomiędzy palcami. Znalazł guzik i nie zastanawiając się nacisną go. Owocowy zapach wystrzelił mu prosto w nozdrza, powodując straszną kichawę. Zakrył zadarty nos ramieniem, by zaprzestać napadowi. Parsknęłam krótkim śmiechem, a on natychmiast mnie zauważył. Mogłam wreszcie zobaczyć jego twarz. Bursztynowe oczy w których błyszczą kolorowe światełka, zadarty nos, uroczy uśmiech ujawniający jego dołeczki. Słodki. I przystojny. 
  Przyglądał się mi z zaciekawieniem.
- Lubisz cynamon? - powiedział wskazując na flaszeczkę w moim ręku.
- Nienawidzę - parsknęłam - Ale moja przyjaciółka, współlokatorka uwielbia. Ma niedługo urodziny.
- Niedługo, czyli... - zapytał, podchodząc bliżej mnie. Matko, ależ on jest ciekawski.
- Za tydzień.
- Śmieszne - odrzekł krótko. Spojrzałam na niego unosząc znacząco brew. On tylko uśmiechną się jeszcze szerzej. - Za kilka dni wprowadzam się z kolegą do takiej jednej... Ma urodziny właśnie za tydzień.
- Wprowadzasz się za kilka dni, czyli... - naśladuję jego ton, uśmiechając się. Zaśmiał się krótko, po czym powiedział:
- Za dwa dni. Mam mało czasu na spakowanie skarpetek.
Ciekawski, zabawny. Te cechy wydaję się eksploruję najbardziej. Zaśmiałam się i włożyłam perfumy do koszyka.
- J-jestem Dylan - wyjąkał wystawiając rękę. Jezuś! Jaki on jest uroczy kiedy się jąka.
- Holland - uścisnęłam jego dłoń. Miał ciepłą rękę i lekko wilgotne palce. Przeszedł mnie lekki dreszcz, jakby przeprowadzał elektryczność - Przy każdej dziewczynie się tak denerwujesz?
Jezu znowu myślę na głos!
Uśmiechną się odsłaniając białe zęby.
- Chyba tylko przy tobie.
Oboje spojrzeliśmy na swoje dłonie i zdaliśmy sobie sprawę, że nadal się trzymamy. W tym samym czasie cofnęliśmy ręce. Dylan podrapał się po karku rozglądając na boki. W końcu spojrzał mi prosto w oczy.
- Młodo wyglądasz... Studiujesz coś? - po raz kolejny przejawił skłonność do wypytywania o wszystko. Było w tym coś interesującego.
- Tak, aktorstwo. Drugi rok - uśmiechnęłam się do niego. Wyglądał na zaciekawionego i trochę... Podekscytowanego?
- Ja też! Tylko, ja jestem na trzecim.
Te same studia!
- Jak my wcześniej się nie spotkaliśmy! - pomyślałam na głos. Skarciłam się szybko w duchu i spojrzałam w jego bursztynowe oczy.
- Niedawno się wprowadziłem, więc ciesze się, że to w końcu nadeszło - puścił do mnie oko. Matko jaki on jest uroczy!
Spojrzałam na zegarek i o mało nie jęknęłam z rozczarowaniem. Dochodziła czwarta, a ja powiedziałam Crystal, że idę do parku, bo zgubiłam tam portfel, który trzymam teraz przy sobie. 
 Bardzo fajnie mi się z nim rozmawiało. Jest słodki, zabawny, przystojny, mimo, iż nieco onieśmielający.
- Wybacz Dylan, ale muszę już iść - powiedziałam patrząc mu w oczy. 
- Nic nie szkodzi Hol. Mogę ci mówić Hol?
- Jasne - parsknęłam śmiechem. Pomachałam u ręką oddalając się powoli do kasy. 
Na szczęście nie było kolejki, więc mogłam od razu zapłacić za zakupy. Kasjerka była młoda i żuła gumę ze słuchawkami na uszach. Ktoś naprawdę dał jej posadę? Żałosne.
- 39.90 - powiedziała ciamkając.
Zaczęłam grzebać w torebce, gdy usłyszałam brzdęk wyjmowanych monet. Wydaję mi resztę chociaż jeszcze nie zapłaciłam? Podniosłam wzrok i zobaczyłam banknot na blacie. Spojrzałam za siebie i dostrzegłam Dylana opierającego się o drzwi. Mrugnął do mnie po czym bez słowa odszedł. Już miałam za nim krzyczeć, gdy usłyszałam skrzeczący głos kasjerki:
- To Pani chłopak? Chętnie, bym go sobie wzięła - mówiła owijając gumę wokół palca. W głowie zrodził mi się szatański pomysł.
- Ahh... tak! Jesteśmy ze sobą już trzy lata!
Dziewczyna wyglądała na rozczarowaną, więc szybko podała mi resztę i włożyła słuchawki z powrotem do uszu. Z trudem powstrzymywałam śmiech. Głupia naprawdę nie zauważyła jak gadam z nim przez ten cały czas? Żałosne.

***


- Hol! W końcu! Myślałam, że cię tam przykuli! Masz ten portfel? - powiedziała Crystal ściskając mnie.
Crystal z wyglądu wydawała się być moim przeciwieństwem. Ona; szatynka z ciemnymi oczyma i idealnie bladą karnacją. Ja; ruda, zielone oczy, no i trochę bardziej opalona od Crystal. Jednak z charakteru byłyśmy niemal podobne, no... może ja trochę bardziej wredniejsza.
 Wesoło pomachałam jej portmonetką przed nosem. 
- Pieniądze są w środku. Widocznie miałam dużo szczęścia - skłamałam. Na ogół dobrze wychowana przez rodziców lekarzy Holland, phi. Jak przyjdzie co do czego, to nikt się nie połapie kiedy kłamie, a kiedy nie.
- To dobrze, bo widzisz znalazłam nam współlokatorów! - rzekła triumfalnie Crystal.
- I jaka ona jest? 
- Nie "jaka" tylko JAKI - poprawiła mnie kładąc nacisk na ostatnie słowo - A nawet dwóch jakich! Przyjaciele, niedawno się wprowadzili. Za dwa dni mamy się ich spodziewać z walizkami, a jutro przyjeżdża jeden z nich jeszcze raz przyjrzeć się mieszkaniu.
Była strasznie podekscytowana, może to ze względu na płeć?
- Co ty taka w skowronkach? - zapytałam w prost.
- Żebyś ty ich widziała! - westchnęła - Ciacha.
- Pamiętasz imiona?
- Ughh... Jeden Tyler, a drugi... Daniel? 
- Ok, to ja idę do pokoju zrobić... coś - prawie wygadałam się o prezencie. Hol morda na kłódkę i idź gdzieś to schować!
 Pospiesznie weszłam do swojego pokoju i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Mój pokój nie jest zbyt duży, śmiem twierdzić, że nawet mały, z resztą jak każda sypialnia w tym budynku. Fioletowe ściany w niektórych miejscach ponaklejane plakaty. W kącie łóżko, czyli druga z kolei największa rzecz w moim pokoju. Potem drewniana szafa na ubrania, których przyznam, jest sporo. Jest jeszcze komoda na bieliznę i to w sumie wszystko. Otworzyłam szafę w której znajdowały się, idealnie ułożone ciuchy. Zero bałaganu, pod którym mogłabym ukryć prezent urodzinowy. Świetnie. Chowam zatem torbę z perfumami na szafie i zasłaniam wszystkimi torebkami jakimi mam. Oddalam się na kilka kroków i oglądam moje dzieło. może nie jest to super kryjówka, ale jak na początek wystarczy.
 Położyłam się na łóżko i spoglądałam w sufit. Z uśmiechem wspominałam spotkanie z najurokliwszym-facetem-jakiego-spotkałam a.k.a. Dylanem. Skarciłam się w duchu, że nie wzięłam od niego numeru telefonu, albo chociaż nie dałam mu swojego. Gdybym o tym pomyślała wcześniej, może znów usłyszałabym jego głos, a może nawet zaprzyjaźnilibyśmy się? Nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęłam drzemać. 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No to mamy pierwszą notkę!
Mam nadzieję, że blog się wam spodoba, bo ostatnio coś mną ruszyło
i miałam ochotę napisać o Hol i Dylanie.
Oby mi nie przeszło haha :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz